|
W dzisiejszym meczu drużyna Różanki wykazała się ogromnym gestem i ukarała Nas w możliwe najniższym wymiarze. Troche pomógł im w tym Nasz dobrze dysponowany bramkarz za co wypada mu serdecznie podziękować, bo uratował Komete w wielu sytuacjach także poza polem karnym.
Co prawda pierwsza bramka dla gospodarzy padła z ewidentnego spalonego w ok 30min gry, ale nasza dalsza niemoc w obronie sprawiała że Różanka co chwilę miała klarowne sytuacje. Niestety w Naszych szykach obronnych kontuzja goni kontuzje (dzis dwie takie zmiany) a ustawienie formacji pomocy (szczegolnie na skrzydłach) co mecz przeżywa kolejne metamorfozy co zdecydowanie nie sprawia że rozumiemy się lepiej, i to wyraźnie widac - szczególnie patrząc z boku. Druga odsłona to ciąg dalszy naszej nieporadności, niecelne wybijanki w przód i seryjnie przestrzelone dobre sytuacje gospodarzy. Nawet jak próbowalismy grac krótko od bramki to konczyło się to najczęsciej przechwytem gospodarzy jeszcze na naszej połowie. Pocieszeniem jest fakt, ze stworzylismy podczas całego spotkania w zasadzie pół dobrej okazji (nie liczac seryjnie kiepskich wrzutek z rzutów wolnych) i z tej pół okazji nasz najlepszy snajper zdobył gola (czyli "popisalismy się" dobrą skutecznoscią) ustalając wynik gry na 1:3 co zupełnie nie oddaje tego co działo sie na boisku.
Reasumujac... przykro było patrzec na naszą grę, bo wyglądalismy jak sędzia tego spotkania... niby przyjechał, przebrał się i gwizdał... ale gubił się nawet we własnych pomysłach. Zle się dzieje, jeśli naszą jedyną nadzieją na punkty jest ewentualny walkower. ( opis przygotował wierny kibic)
|