|
W meczu 4. kolejki B-klasy nasz zespół odniósł trzecie zwycięstwo. Dzięki dwóm golom Michułki oraz po jednym trafieniu M. Majewskiego i Dymitrowa Kometa Kryniczno pokonała zespół z Głuchowa 4:0.
Niezła, piłkarska pogoda powitała dziś zespoły Komety i SKS Głuchów Górny na stadionie w Krynicznie. Gospodarze przystąpili do gry w następującym składzie: Kwiatkowski A. - Hagiel, Klin, Fiedler, Mikołowski - Michułka, Ruta, Drogosz, Majewski M., Kwiatkowski P. - Jakubiak. W rezerwie pozostawali: Zapałowicz, Piontkowski, Kurowski, Paciuch, Gawęda, Malkiewicz i Dymitrow. Arbitrem spotkania był pan Żurowski z Wrocławia.
W 1 minucie zawodnik gości zdecydował się na uderzenie z 30 metrów. Na szczęście A. Kwiatkowski nie dał się zaskoczyć i wybił kąśliwie uderzoną piłkę na rzut rożny. Nic nie zwiastowało tego, że będzie to ostatni celny strzał piłkarzy Głuchowa w tym meczu.
Już po chwili dał o sobie znać w ofensywie M. Majewski. W 5 minucie jego strzał z dystansu po podaniu Mikołowskiego minął jeszcze bramkę w ogromnej odległości, jednak minutę później otworzył on wynik spotkania. Michułka popędził prawą stroną i dośrodkował wprost na "nos" naszego rozgrywającego - ten w powietrznym pojedynku okazał się lepszy od bramkarza gości i trafił głową do siatki. 1:0.
Zaznaczała się coraz większa przewaga Komety. W 11 minucie bramkarz ubiegł Hagiela po prostopadłej piłce od Drogosza, zaś po chwili złapał bez problemów płaskie dośrodkowanie Michułki na piąty metr. W kolejnej dwójkowej akcji, tym razem przeprowadzonej lewą stroną przez P. Kwiatkowskiego i M. Majewskiego, na czystej pozycji znalazł się Jakubiak. Jego uderzenie minęło słupek bramki o metr. Gospodarze wytworzyli sobie jeszcze jedną okazję w pierwszym kwadransie - tym razem P. Kwiatkowski próbował dryblować przed bramkarzem, ten jednak nie dał się zaskoczyć i wyłapał futbolówkę.
W dalszej części meczu gra stała się rwana i niedokładna, a potem do głosu doszli goście. Nie mieli oni pomysłu na sforsowanie zasieków obronnych Komety i wyrazem tego może być żółta kartka za próbę nabrania sędziego na rzut karny w 30 minucie dla jednego z ich napastników. Pięć minut później, po nierozważnej stracie Drogosza na własnej połowie sytuację musiał ratować Hagiel, w ostatniej chwili wybijając zagraną w pole karne piłkę na rzut rożny. Po chwili również Drogosz pozbawił Kometę szans na wykończenie kolejnej akcji zaczepnej, grając fair i wybijając piłkę spod pola karnego przeciwnika w aut. Błędom Drogosza wydawało się nie być końca. Po kolejnych jego trzech stratach w końcówce pierwszej połowy przeciwnicy próbowali rozgrywać w okolicy świątyni A. Kwiatkowskiego, ale na szczęście ich starania nie przyniosły nawet żadnego strzału, a najlepsza okazja przez nich wytworzona to nieporadna próba przyjęcia piłki przez napastnika, którą to piłkę złapał bez problemów A. Kwiatkowski. Jedynym przykładem szansy dla Komety na podwyższenie prowadzenia był w tej części spotkania rzut wolny z okolic 20 metra w drugiej minucie doliczonego czasu gry, gdy obrońca rywali dostał zaledwie żółtą kartkę faulując wychodzącego na czystą pozycję Jakubiaka. Szansa zmarnowana została przez M. Majewskiego strzałem prosto w mur. Do przerwy 1:0.
Po piętnastominutowym oddechu do głosu próbowali dojść goście. Sędzia, prowadzący zawody w dość interesujący sposób, wyczarował dla nich rzut wolny tuż przed linią pola karnego po rzekomym faulu Fiedlera. Na szczęście strzał, a także dobitka, trafiły w szczelny mur graczy gospodarzy.
Kometa skutecznie kontrowała. Na 35 metrze z piłką znalazł się Jakubiak i prostopadłym podaniem uruchomił schodzącego z lewego skrzydła Michułkę. Temu pozostało jedynie dopełnić formalności i prowadzenie powiększyło się do 2:0.
To nie był koniec dobrych szans dla naszego zespołu. Kolejna szybka kontra została rozegrana znów na lewym skrzydle. M. Majewski w pełnym biegu, pomimo faulu przeciwnika uruchomił podaniem Michułkę, a ten popędził w kierunku bramki i przelobował golkipera Głuchowa. 3:0.
Następne minuty upływały pod znakiem pełnej kontroli Komety nad wydarzeniami boiskowymi. Najpierw Ruta próbował swoich sił z rzutu rożnego, a następnie P. Kwiatkowski strzelał słabo z woleja. Potem Hagiel uruchamiał Jakubiaka dwoma podaniami: najpierw strzelił on prosto w bramkarza, potem trafił lobem w słupek. Te dwie nieudane akcje były już ostatnimi w ich wykonaniu, a za naszego bocznego obrońcę i napastnika weszli odpowiednio Paciuch i Dymitrow.
Ten ostatni od razu wziął się do udowadniania, że należy mu się miejsce w pierwszym składzie, w miejsce Jakubiaka. Zawijając konary uderzał bardzo niecelnie po zgraniu Mikołowskiego głową po rzucie rożnym, wychodził sam na sam dzięki podaniu od Michułki i wreszcie po samodzielnym, czterdziestometrowym rajdzie, uderzył prosto w bramkarza. W międzyczasie poobijany Mikołowski ustąpił miejsca Gawędzie, który niemal natychmiast "zarobił" żółtą kartkę za rozmyślny faul po prawej stronie, podobnie jak po chwili Paciuch po lewej. Nierozważna gra w destrukcji nie oznaczała jednak końca dobrych akcji Komety w tym meczu, bowiem minutę wcześniej Michułka w sytuacji sam na sam nie zdołał zaskoczyć bramkarza.
Wynik na 4:0 ustalił w 89 minucie Dymitrow. Nie mogąc doczekać się kolejnego podania od swoich kolegów wziął sprawy w swoje gałązki i zaatakował bramkarza, korzeniem wyrywając mu piłkę spod nóg. Rozpaczliwa próba obrony przez defensora Głuchowa nie mogła zmienić tego, że piłka trafiła prosto do opustoszałej siatki. Końcowy wynik meczu: 4:0.
Kometa:
Kwiatkowski A. - Hagiel (63' Paciuch), Klin, Fiedler (75' Piontkowski), Mikołowski (69' Gawęda) - Michułka, Ruta, Drogosz, Majewski M. (80' Malkiewicz), Kwiatkowski P. - Jakubiak (63' Dymitrow).
Bramki: Majewski M. (6' asysta: Michułka), Michułka (49' asysta: Jakubiak, 52' asysta: Majewski M.), Dymitrow (89', bez asysty).
Żółte kartki: Gawęda (72', za faul), Paciuch (76', za faul).
|