Opisy meczów

Wierzył tylko idiota, że pokona nas Ligota 2013-10-07

Trener Mikowski mówił w niedzielne przedpołudnie, że chciałby w meczu z Orkanem Ligota Piękna poobserwować rezerwowych, jednocześnie oczekując wysokiego zwycięstwa. Nie da się ukryć, że spotkanie z Ligotą dostarczyło mu sporo materiału do przemyśleń. Dwie rzeczy były zaskoczeniem: to, że goście w ogóle dojechali, oraz rozmiar zwycięstwa – „zaledwie” 8:1.

 



Kometa rozpoczęła mecz w następującym zestawieniu: Kwiatkowski A. – Gawęda, Mikołowski, Kurowski, Paciuch – Kwiatkowski P., Sawzdargo, Piontkowski, Majewski R. – Dymitrow, Jakubiak. W rezerwie pozostawali: Zapałowicz, Malkiewicz, Michułka, M. Majewski, Mikowski oraz WIECZNIE KONTUZJOWANY Fiedler.

W trzy minuty po rozpoczęciu worek z bramkami powinien był zostać rozwiązany. P. Kwiatkowski wyszedł sam na sam z bramkarzem, wyrzucił się niestety do ostrego kąta i uderzył bardzo niecelnie. Po kolejnych dwóch minutach było 1:0. R. Majewski urwał się obrońcom z lewej strony i uderzył w kierunku bramki. Golkiper Ligoty obronił jego strzał, ale wypuścił piłkę i Dymitrow strzelił na pustą bramkę zdobywając gola. Ten sam zawodnik skonstruował jeszcze jedną okazję w 8 minucie. Uciekł obrońcom do prawej strony i dośrodkował na długi słupek. Wydawało się, że z tej centry nie może być zagrożenia, ale obrońca był innego zdania i pośladkiem dograł wprost na nogę Jakubiaka, który uderzył z 5 metrów wprost w bramkarza.

Kometa, która przyzwyczaiła swoich kibiców do rozsądnego rozgrywania piłki po ziemi, w meczu z Ligotą konstruowała akcje długimi wykopami do przodu. Do jednego z nich wyszedł wyraźnie rozsierdzony własną nieporadnością Jakubiak. Lobując bramkarza celował piłką chyba na orbitę.

Dopiero w 14 minucie zawodnicy gości pierwszy raz przedostali się pod bramkę Komety. Gawęda lekkomyślnie podniósł nogę na wysokość twarzy napastnika i w rezultacie otrzymali oni rzut wolny pośredni z narożnika pola karnego. Na szczęście jeden z ich zawodników trafił piłką prosto w mur. Gospodarze z Kryniczna wyszli z kontrą i skarcili rywali za tę potwarz. Sawzdargo próbował uderzać z dystansu i został zablokowany, jednak piłka trafiła do Gawędy, który zrehabilitował się za swój niedawny błąd. Dograł wprost do Dymitrowa, któremu nie pozostało nic innego, jak wykonać wyrok. 2:0.

P. Kwiatkowski bez problemu przedostawał się w pobliże bramki gości. W 24 minucie po „bilardzie” w polu karnym uderzał prosto w bramkarza, ale za minutę, w rezultacie rozegrania na lewej stronie, dogrywał równolegle w pole bramkowe. Bramkarz próbował łapać piłkę i popełnił fatalny błąd. Do odbitej przez niego futbolówki dopadł Dymitrow i po raz kolejny, tym razem z kilkunastu centymetrów, wcelował nią do opustoszałej siatki. 3:0 i Dawid Dymitrow zdobywa klasycznego hat-tricka. Nikt nie miał już wątpliwości, że to prawdziwy dąb pola karnego.

Szans na podwyższenie rezultatu szukał Jakubiak. Dwa razy dośrodkowywał z prawej strony: najpierw nie było komu dobić po błędzie bramkarza, potem zaś Dymitrowowi zabrakło kilkunastu centymetrów, by oddać strzał. W odpowiedzi Ligota w 32 minucie oddała swój pierwszy celny strzał. Z rzutu wolnego zawodnik gości uderzał w kierunku środka bramki, w związku z czym złapanie piłki nie stanowiło problemu dla bezrobotnego dotąd A. Kwiatkowskiego.

W 33 minucie Gawęda znów pokazał się jednocześnie z dobrej i złej strony. Po jego dośrodkowaniu P. Kwiatkowski złożył się do strzału z około trzech metrów i odpalił rakietę w chmury, kopiując wyczyn Jakubiaka z początku meczu. Za moment nasz obrońca dał się łatwo ograć w polu karnym – na szczęście dośrodkowanie po ziemi minęło wszystkich przed bramką A. Kwiatkowskiego.

Wydarzenia z 39 minuty mogły być kluczowe dla dalszego przebiegu meczu. Cała linia obrony popełniła błąd, po którym dwóch zawodników Ligoty mogło mieć przed sobą tylko bramkarza. Mikołowski, upadając, trącił piłkę ręką, co zahamowało rozwój akcji i pozwoliło Paciuchowi dobiec do napastnika Ligoty i uniemożliwić mu oddanie skutecznego strzału, dzięki czemu A. Kwiatkowski łatwo złapał futbolówkę w ręce. Gdyby sędzia był lepiej ustawiony, kończylibyśmy spotkanie w niepełnym składzie, a Mikołowski musiałby pauzować w derbowym meczu z Malinką.

W odpowiedzi Jakubiak po zagraniu Dymitrowa znalazł się w sytuacji sam na sam. Tak, jak wcześniej, zmarnował i tę szansę, strzelając prosto w bramkarza rywali. W 40 minucie zrewanżował się partnerowi z ataku, dogrywając mu przed bramkę. Dymitrow tej stuprocentowej sytuacji nie wykorzystał, bo piłka przeskoczyła mu nad stopą.

W końcówce pierwszej połowy przeciwnicy wysłali ostrzeżenie obronie Komety. Pierwszy strzał po rozegraniu w polu karnym został zablokowany, zaś kolejny dobrze obronił A. Kwiatkowski, wybijając piłkę na rzut rożny. Wynik nie uległ już zmianie i do przerwy prowadziliśmy 3:0.

Piętnastominutowy oddech stał się okazją dla Mikowskiego, by wpuścić na boisko nieco świeżej krwi. Za pechowców pierwszej połowy – Jakubiaka i P. Kwiatkowskiego, którzy seryjnie marnowali dobre okazje, weszli Malkiewicz i Michułka.

Zwłaszcza pierwszy z nich za wszelką cenę chciał udowodnić, że sadzanie go na ławce i pozwalanie na grę w końcówkach jest poniżej jego ambicji. W 48 minucie dograł do Dymitrowa, ten uderzył prosto w bramkarza. Minutę później kolegów z ataku wyręczył Paciuch. Urwał się po skrzydle i uderzył mocno lewą nogą w kierunku krótszego słupka. Słabo dysponowanemu bramkarzowi Ligoty, który spodziewał się raczej dośrodkowania, nie pozostało nic innego, jak wyciągnąć piłkę z siatki. 4:0.

Strzelenie kolejnej bramki nie zatrzymało graczy Komety. Paciuch bezskutecznie próbował strzałów z dystansu nie oglądając się na partnerów, przeciwnie do rezerwowych. W 57 minucie Malkiewicz, będąc nie niepokojony w polu karnym, postanowił dośrodkować wprost na głowę Michułki. Ten, zblokowany, nie zdołał oddać skutecznego strzału.

W 59 minucie nastąpiła sytuacja, która zadecydowała ostatecznie o zwycięstwie Komety. Reklamując, prawdopodobnie słusznie, że piłka opuściła boisko przez linię końcową, obrońca Ligoty stanął w miejscu, pozwalając Dymitrowowi na bezkarne prowadzenie piłki w polu karnym. Ten nie zwykł marnować takich sytuacji i uderzył na 5:0. Obrońca we frustracji wylał kubeł pomyj na głowę sędziego, któremu nie pozostało nic innego, jak tylko wyciągnąć czerwony kartonik.

Znokautowaną Ligotę raz po raz niepokoili gracze gospodarzy. Sawzdargo dośrodkował prosto w bramkarza, za chwilę zaś Malkiewicz, wciąż szukając asysty, wystawił piłkę na linię pola karnego do Gawędy – ten huknął nad poprzeczką. Paciuch po chwili znów próbował strzału z daleka – bezskutecznie.

Gra w 11 na 10 rozluźniła szyki obronne Komety. W 67 minucie łatwo ograny został Sawzdargo, piłka przeszła obok zdezorientowanych Kurowskiego i Mikołowskiego, zaś napastnikowi nie pozostało nic innego, jak przelobować wychodzącego z bramki A. Kwiatkowskiego. 5:1.

Ostatnie 20 minut należało już tylko do Komety. Sygnał do ataku dał M. Majewski, który zmienił Mikołowskiego tuż po stracie bramki, oraz druga żółta i w konsekwencji czerwona kartka dla drugiego z obrońców Orkana. W 79 minucie Malkiewicz, nie mogąc zaliczyć asysty, obrócił się z obrońcą na plecach i uderzył na bramkę, zdobywając gola na 6:1. Minutę po tej bramce z boiska zszedł A. Kwiatkowski, ustępując miejsca Zapałowiczowi, dla którego był to pierwszy mecz w tym sezonie. Nie wiedział wtedy jeszcze, że nie będzie miał żadnego strzału do obrony.

W końcówce rywale sami strzelili sobie dwie kolejne bramki. W 85 minucie świetnie prostopadłym podaniem Sawzdargo chciał obsłużyć Paciucha. Obrońca interweniował tak niefortunnie, że piłka, ku uciesze obserwujących zza płotu drugą połowę spotkania żołnierzy, powolutku wtoczyła się do bramki. Minutę później z rzutu rożnego bezpośrednio na bramkę uderzył M. Majewski, a golkiper, naciskany przez Sawzdargo, wrzucił sobie piłkę do siatki. Swoją okazję miał jeszcze Michułka, ale w zamieszaniu w polu karnym uderzył bardzo niecelnie. Końcowy wynik meczu: 8:1.

Skład Komety: Kwiatkowski A. (80’ Zapałowicz) – Gawęda, Mikołowski (70’ Majewski M.), Kurowski, Paciuch – Kwiatkowski P. (46’ Michułka), Sawzdargo, Piontkowski, Majewski R. – Dymitrow, Jakubiak (46’ Malkiewicz).

Bramki: Dymitrow 5’ (asysta: Majewski R.), 15’ (asysta: Gawęda), 27’ (asysta: Kwiatkowski P.), 59’ (asysta: Malkiewicz), Paciuch 49’ (bez asysty), Malkiewicz 79’ (asysta: Michułka), bramki samobójcze 85’, 86’.

Żółta kartka: Piontkowski (za faul).

 


Autor: Zapas  

Powrót
Logowanie
login:
hasło:
 
 Rejestracja 
Licznik
833149

On-line: 10
Mini-tabela
M Drużyna Pkt
1.Twardogóra 21
2.Oborniki Śląskie 19
3.Wilkszyn 12
4.Kryniczno 12
....... ...
....... ...
8.Lotnik Wrocław 9
9.Żmigród 8
10.Skokowa 4

Nastepna kolejka
czekamy na nowy sezon
Ostatnia kolejka
Kolejka: 18
(2020-06-08)
Pisarzowice - Wilkszyn?-?
Pęgów - Sokołowice?-?
Twardogóra - Skokowa?-?
Kryniczno - Żmigród?-?
Oborniki Śląskie - Lotnik Wrocław?-?