Opisy meczów

Początek wiosny nie całkiem radosny 2014-04-06

W dwóch pierwszych meczach Kometa uciułała 3 punkty – najpierw przegrywając u siebie z pretendentem do awansu, Zorzą Pęgów 1:3 (0:0), by następnie wygrać 4:0 (1:0) w Strzeszowie.

 



Spotkanie z Pęgowem Kometa rozpoczęła w następującym składzie: Kwiatkowski A. – Gawęda, Mikołowski P., Klin, Gmyrek – Kwiatkowski P., Sawzdargo, Słowiński, Majewski M., Michułka – Salamonowicz. Na ławce na swoją szansę czekali: Zapałowicz, Paciuch, Piontkowski, Woszczyk, Drogosz, Mikołowski G. i Dymitrow.

Od początku swoją przewagę próbowali zaznaczyć goście. W 2 minucie po faulu Piotra Mikołowskiego wykonywali rzut wolny, jednak piłkę łatwo złapał Artur Kwiatkowski. Nasz bramkarz musiał znów wykazać się już minutę później, gdy odważnym wyjściem zlikwidował zagrożenie z szybkiej kontry lewą stroną Pęgowa. W 7 minucie jeden z zawodników gości pokazał, że celowników nie mieli zbyt dobrze nastawionych – strzał z dystansu poszybował wysoko nad bramką.

Pięć minut później zadrżały rozruszniki serc licznie przybyłych kibiców gospodarzy. Po szybkiej kontrze środkiem pola napastnik Pęgowa wychodził sam na sam z Arturem Kwiatkowskim, który prawdopodobnie zahaczał go w polu karnym próbując interweniować, zaś po chwili dobitkę innego z zawodników bez problemów złapał w rękawice. Na szczęście dla Komety gwizdek sędziego milczał.

W 14 minucie Kometa po raz pierwszy groźniej zaatakowała. Słowiński znakomicie obrócił się w środku pola związując dwóch graczy gości i posłał prostopadłą piłkę do Michała Majewskiego. Ten znajdując się oko w oko z bramkarzem niestety strzelił prosto w niego. Minutę później Słowiński sam próbował nakryć lewą nogą przypadkowo wybitą po rzucie rożnym piłkę, jednak został zablokowany.

Do głosu znów wrócił Pęgów i po dwóch przeciętnych dośrodkowaniach, w 20 minucie przyszła pora na rzut rożny. Płaskie wstrzelenie piłki w pole karne z lewej strony boiska zaskoczyło wszystkich łącznie z Arturem Kwiatkowskim – na szczęście piłka wyszła poza linię końcową. Dwie minuty później było dużo bliżej gola dla gości: zgranie klatką piersiową nadbiegający zawodnik zamienił na strzał w światło bramki, jednak nasz bramkarz nie dał się zaskoczyć i wybił piłkę na rzut rożny.

Kolejne faule Gmyrka sprowokowały sędziego do sięgnięcia po żółty kartonik. Po jednym z takich zagrań Pęgowianie egzekwowali rzut wolny, znów posyłając piłkę wysoko nad poprzeczką bramki.

Kolejnych kilka minut to przewaga Komety. Najpierw rajd prawą stroną, pierwszy w tym meczu godny zauważenia, przeprowadził Paweł Kwiatkowski. Po chwili ten sam zawodnik dośrodkowywał z rzutu rożnego, a Piotr Mikołowski atakując piłkę wślizgiem na tzw. krótkim rogu posłał ją z bliska nad bramką.

W 40 minucie znowu chwile grozy przeżyła ławka i trybuny Kryniczna. Szybką kontrę trzech zawodników Pęgowa na pozostawionego na pozycji stopera Piotra Mikołowskiego rozpaczliwym i niepoprawnym wślizgiem próbował przerwać Klin. Na jego szczęście, z uwagi na odległość od bramki i obecność innego z naszych zawodników, nasz kapitan i prezes klubu otrzymał tylko żółtą kartkę. Strzał z rzutu wolnego dla Pęgowa znów poszybował wysoko nad bramką Artura Kwiatkowskiego.

W międzyczasie kontuzjowanego Salamonowicza zmienił Dymitrow. Tym niemniej sygnał do ataku dał Piotr Mikołowski, który zamieniwszy się flankami z Gawędą odważnie zszedł z prawej strony do środka, gdzie był ostro faulowany. Rzut wolny na strzał w 43 minucie zamienił Michał Majewski i z 30 metrów potwornie mocno kropnął w poprzeczkę. Była to najbliższa powodzenia okazja Komety w pierwszej połowie, która jednak zakończyła się wynikiem bezbramkowym.

Minutę po wznowieniu Michał Majewski po prostopadłym podaniu Sawzdargo znalazł się w dogodnej sytuacji – obrócił się z obrońcą na plecach i zamiast strzelać… podał piłkę bramkarzowi rywali. Jeszcze minutę później lewą stroną indywidualnie urwał się Michułka, dograł Dymitrowowi, a ten zmarnował okazję oddając piłkę swojemu partnerowi, który znajdował się już na spalonym.

W 48 minucie odpowiedzieli goście z Pęgowa. Przy rzucie rożnym Sawzdargo zgubił krycie zawodnika przeciwników, jednak ten strzelił głową tuż nad poprzeczką. Po chwili Sawzdargo nie miał już tyle szczęścia. Długie podanie ze strefy obronnej Pęgowa minęło wszystkich i dotarło do napastnika. Ten zabawił się jeszcze z naszymi zawodnikami, nawinął Sawzdargo właśnie i Klina i strzelił w wewnętrzną część bocznej siatki. 0:1.

Niestety, stracona bramka nie podziałała na zawodników Kryniczna jak płachta na byka. Michał Majewski z 25 metrów uderzył wysoko nad poprzeczką, zaś po chwili wyraźnie już zagrożonego drugim żółtym kartonikiem Gmyrka zmienił Piontkowski. W 62 minucie Sawzdargo popełnił kolejny kardynalny błąd, podając piłkę głową wprost do napastnika Zorzy, który znalazł się sam na sam z Arturem Kwiatkowskim, ale posłał piłkę tuż obok bramki. Po odważnym strzale Piotra Mikołowskiego z 35 metrów, w 66 minucie Pęgów rozpoczął akcję i prowadził ją lewą stroną boiska. Dośrodkowanie wydawało się łatwe dla naszego bramkarza, tym niemniej piłka zrobiła kozioł i nieszczęśliwie odbiła się od jego rąk, trafiając pod nogi rywala. Ten oczywisty błąd z zimną krwią wykorzystał napastnik Pęgowa, strzelając do pustej bramki na 0:2.

Dwójkowa akcja Michała Majewskiego i Michułki tuż po wznowieniu gry nie przyniosła nie tylko zmiany rezultatu, ale choćby i strzału na bramkę. W obliczu zbliżającej się klęski trener Mikowski postawił wszystko na jedną kartę i za bocznego obrońcę, Gawędę, wprowadził skrzydłowego Woszczyka. Niestety, i to nie pomogło, bo w 74 minucie Kometa otrzymała nokautujący cios. Długie wybicie po kolejnej nieudanej akcji gospodarzy padło łupem, będącego ostatnim zawodnikiem, Klina. Nasz stoper w sobie tylko wiadomy sposób zamiast wybić piłkę zabawił się nią i został pozbawiony futbolówki przez jednego z napastników Pęgowa. Nasi goście od środka boiska pędzili na bramkę we dwóch, mając przed sobą tylko Artura Kwiatkowskiego. Inny rezultat takiej akcji niż gol był trudny do przewidzenia. 0:3.

Dwie minuty później Kometa przeprowadziła swoją jedyną akcję zwieńczoną bramką. Po zamieszaniu w polu karnym strzał gospodarzy został zablokowany na linii bramkowej ręką przez jednego z obrońców. Niewiarygodną indolencją popisał się w tej sytuacji sędzia meczu, który pomimo podyktowania oczywistego rzutu karnego, nie wyrzucił – niezgodnie z literą prawa – obrońcy Pęgowa za to zagranie. Tym niemniej rzut karny na bramkę pewnie zamienił Sawzdargo. 1:3.

Do końca spotkania Kometa, mająca atakować, nie stworzyła sobie już żadnej dogodnej okazji. Pęgów przeważał i obraz gry nie ulegał zmianie. W 79 minucie po kolejnym z wielu błędów Sawzdargo w tym spotkaniu sytuację w ostatniej chwili uratował Klin, zaś minutę później strzał wzdłuż linii bramkowej Kwiatkowskiego wyleciał na szczęście poza linię końcową. W ostatniej minucie meczu Pęgów miał jeszcze jedną okazję, gdyż po dośrodkowaniu z lewej strony napastnikowi nie pozostawało nic innego, jak tylko dostawić nogę i cieszyć się z czwartego gola dla zespołu – nie trafił jednak w piłkę. Końcowy wynik meczu: 1:3.

Kometa Kryniczno:

Kwiatkowski A. – Gawęda (69’ Woszczyk), Mikołowski P., Klin (90’ Drogosz), Gmyrek (58’ Piontkowski) – Kwiatkowski P., Sawzdargo (81’ Paciuch), Słowiński, Majewski M., Michułka – Salamonowicz (40’ Dymitrow).

Bramka dla Komety: Sawzdargo 76’ (k.)

Żółte kartki: Gmyrek 31’, Klin 40’, Mikołowski P. 56’ (?)

Rezerwowi niewykorzystani: Zapałowicz, Mikołowski G. Obecni na meczu również: Olejniczak (kontuzjowany) i Jakubiak (wypożyczony do Malina).

 

Tymczasem w dzisiejszym meczu los i forma miejscowych były dla nas dużo bardziej wyrozumiałe.

Spotkanie w Strzeszowie rozpoczął następujący skład: Kwiatkowski A. – Gawęda, Olejniczak, Fiedler, Mikołowski P. – Kwiatkowski P., Sawzdargo, Piontkowski, Majewski M., Michułka – Dymitrow. Na ławce pozostawali: Zapałowicz, Łokciewicz, Słowiński, Majewski R. i Malkiewicz.

Od początku spotkania na boisku istniał tylko jeden zespół i była to Kometa Kryniczno. Już w 1 minucie padła bramka, jednak nieuznana – ponieważ po zgraniu Sawzdargo niebezpiecznie zagrywał przy bramkarzu, podnosząc wysoko nogę, Dawid Dymitrow. Ten sam zawodnik minutę później wychodził sam na sam otrzymawszy dogranie z autu – uderzył wysoko nad bramką. W 4 minucie groźnie z 20 metrów strzelał Michał Majewski i został zablokowany, zaś w 5 minucie Mikołowski po rzucie rożnym nie trafił główką w bramkę. W 7 minucie swój wyczyn sprzed kilku chwil powtórzył Dymitrow – urwał się lewą stroną, jednak uderzył z półwoleja wysoko nad poprzeczką bramki Strzeszowa.

Dopiero w 14 minucie – bliźniaczo do momentu pobudki Komety z meczu sprzed tygodnia – pierwszą okazję stworzyli sobie gospodarze. Strzał z rzutu wolnego został zablokowany i wybity na rzut rożny. Bezpośrednio z niego zawodnik Strzeszowa, ku zaskoczeniu wszystkich włącznie z nim samym, oddał niezwykle groźny strzał na bramkę i trafił w słupek. W odpowiedzi Kometa skontrowała; strzał Michała Majewskiego z rzutu wolnego został zablokowany, dobijać próbował Paweł Kwiatkowski, piłka po bilardzie trafiła jeszcze do Michułki, a ten oddał strzał obok bramki.

Kometa stwarzała sobie mnóstwo sytuacji, zarówno z gry, jak i stałych fragmentów. Po rzucie rożnym w 18 minucie Piontkowski z Piotrem Mikołowskim wpadli na siebie i żaden nie oddał strzału pomimo czystej pozycji. Po chwili Michułka, przedzierając się środkiem, z obrzeża pola karnego strzelił prosto w bramkarza. Z podobnej pozycji strzał oddawał Sawzdargo w 23 minucie, nad bramką; jeszcze w tej samej minucie miał okazję do poprawki z kilkunastu metrów – tym razem obok twierdzy Strzeszowa.

Wydawało się, że worek z bramkami wreszcie się rozwiązał, gdy sprawy w swoje konary wziął Dymitrow. Korzystając ze słonecznej pogody nasz napastnik miał mnóstwo energii wynikającej z fotosyntezy i wykazywał ogromną ochotę do gry. Po panicznym wybiciu obrońców Strzeszowa spokojnie przymierzył lewą nogą. Piłka odbiła się jeszcze od słupka i zatrzepotała w siatce. 0:1.

W 29, 32 i 34 minucie swoich szans z dystansu próbowali odpowiednio Michułka, Piotr Mikołowski i Michał Majewski, ale bez rezultatu.  Gospodarze potrafili odpowiedzieć tylko jednym bardzo nieudanym strzałem, gdy w 37 minucie z rzutu wolnego piłka poleciała wysoko nad bramką.

W 40 i 45 minucie swoje szanse miał Michał Majewski. Z rzutu wolnego kropnął w mur i poprawił nad bramką, a potem ściął z prawego skrzydła do środka i lewą nogą trafił w boczną siatkę. Trzeci i ostatni strzał w tej połowie, wobec 17 strzałów gości z Kryniczna, oddali z połowy boiska gospodarze – nie trafiając w bramkę. Do przerwy 0:1.

Po kwadransie na uzupełnienie płynów w trzewiach i złotych myśli Mikowskiego w głowach obraz gry nie uległ znaczącej odmianie. Pierwsi zaatakowali gospodarze ze Strzeszowa: Artur Kwiatkowski łatwo złapał ich próbę. W 51 minucie Sawzdargo przystawił czoło do mocno bitej piłki z rzutu rożnego, ale nie trafił w bramkę. Dwie minuty później trójkowa akcja Sawzdargo-Michułka-Dymitrow została sfinalizowana przez naszego napastnika, który z jakiegoś powodu trafił z 5 metrów wprost w bramkarza. Niejako „za karę” natychmiast zmienił go Słowiński. W 65 minucie natomiast w zasadzie bezproduktywnego Pawła Kwiatkowskiego zmienił Malkiewicz.

W 67 minucie jeden z niewielu celnych strzałów oddali gospodarze, ale z piłką kopniętą z ok. 40 metrów bez problemów poradził sobie Artur Kwiatkowski. Minutę później przebojowo ruszył Michułka, ale piłka ugrzęzła tylko w zewnętrznej bocznej siatce bramki. W 71 minucie po akcji Gawędy strzał Michała Majewskiego został zablokowany i Kometa miała rzut rożny. Po dośrodkowaniu z niego strzał wysoko nad bramką oddał Sawzdargo.

Dopiero w 73 minucie Kometa dała radę podwoić swój dorobek bramkowy. Z rzutu wolnego uderzał Sawzdargo, a błąd popełnił bramkarz Strzeszowa, wypuszczając piłkę z rąk. Do niej dobiegło dwóch spośród naszych graczy: Malkiewicz i Michułka, a do bramki z bliska dobił ten ostatni. 0:2.

W 77 minucie Michał Majewski strzelał z dystansu po akcji Piontkowskiego, ale nie trafił w bramkę. Inaczej było minutę później. Świetne prostopadłe podanie od Słowińskiego dotarło do naszego rozgrywającego, który mógł spytać bramkarza, w który róg chce dostać strzał, ale tego nie zrobił – po prostu kropnął do siatki. 0:3.

Dwie minuty później na lewej stronie piłkę odzyskał Malkiewicz, przejął ją Michał Majewski i przedarł się pod linię końcową. Dograł na środek pola bramkowego, gdzie nabiegał Malkiewicz. Naszemu rezerwowemu snajperowi do strzelenia bramki zabrakło pół nogi. W tej samej minucie siła nośna Komety została bardzo potężnie osłabiona, ponieważ zmęczonego Michułkę zmienił Łokciewicz. Dodatkowo zmęczonego Sawzdargo zwolnił Robert Majewski.

W ostatnich dziesięciu minutach spotkania  gra była otwarta z obu stron, ale to Kometa dała radę jeszcze raz użądlić. Po nieudanych strzałach Michała Majewskiego sam na sam, Łokciewicza z 20 metrów i Malkiewicza sam na sam po podaniu Łokciewicza (słupek), sprawy wziął w swoje ręce Słowiński. Świetne, mocne prostopadłe podanie od Piontkowskiego przejął nasz defensywny pomocnik, popędził do bramkarza, minął go i ośmieszył turlając piłkę do samej opustoszałej bramki. 0:4.

Niektórzy czekali już na końcowy gwizdek, więc Artur Kwiatkowski musiał się wykazać i dwukrotnie odważnymi wyjściami ratować skórę kolegom. W 92 minucie wyłapał także piłkę po strzale głową. W międzyczasie na panewce spaliła dwójkowa akcja Słowińskiego i Malkiewicza. Końcowy wynik spotkania: 0:4.

Kometa Kryniczno:

Kwiatkowski A. – Gawęda, Olejniczak, Fiedler, Mikołowski P. – Kwiatkowski P. (65’ Malkiewicz), Sawzdargo (80’ Majewski R.), Piontkowski, Majewski M., Michułka (80’ Łokciewicz) – Dymitrow (55’ Słowiński).

Bramki dla Komety: Dymitrow (24’, bez asysty), Michułka (73’, dobitka strzału Sawzdargo), Majewski M. (78’, z podania Słowińskiego), Słowiński (88’, z podania Piontkowskiego).

Żółte kartki: brak.

Rezerwowi niewykorzystani: Zapałowicz. Obecni na meczu również: Woszczyk (kontuzja) i Klin (kontuzja).

 


Autor: Zapas  

Powrót
Logowanie
login:
hasło:
 
 Rejestracja 
Licznik
833161

On-line: 7
Mini-tabela
M Drużyna Pkt
1.Twardogóra 21
2.Oborniki Śląskie 19
3.Wilkszyn 12
4.Kryniczno 12
....... ...
....... ...
8.Lotnik Wrocław 9
9.Żmigród 8
10.Skokowa 4

Nastepna kolejka
czekamy na nowy sezon
Ostatnia kolejka
Kolejka: 18
(2020-06-08)
Pisarzowice - Wilkszyn?-?
Pęgów - Sokołowice?-?
Twardogóra - Skokowa?-?
Kryniczno - Żmigród?-?
Oborniki Śląskie - Lotnik Wrocław?-?