|

W tak niezwykle upalny dzień, jakim była niedziela, każdy spodziewał się ospałego meczu, nie obfitującego w sytuacje podbramkowe. Kometa postarała się, by tak nie było.
Kometa rozpoczęła w następującym składzie: Kwiatkowski A. - Hagiel, Klin, Gawęda, Łokciewicz - Kwiatkowski P., Słowiński, Drogosz, Majewski M., Majewski R. - Salamonowicz. Rezerwowi: Zapałowicz, Malkiewicz, Mikowski.
Zaskakująco ofensywnie spotkanie rozpoczęli goście z Wrocławia. W 2 minucie oddali pierwszy strzał w kierunku bramki strzeżonej przez Kwiatkowskiego, posyłając piłkę wysoko nad poprzeczką. Do 8 minuty zgromadzeni na stadionie kibice czekali na pierwszą groźną sytuację Komety. Salamonowicz dośrodkował ostro z prawej strony, do piłki doszedł Gawęda, ale jego słaby strzał głową bez problemów złapał bramkarz gości. W 12 minucie błąd popełnił Łokciewicz, który dał się obiec zawodnikowi Tomtexu na lewej stronie - na szczęście jego strzał z narożnika pola karnego poszybował w łapacz. W odpowiedzi lewą stroną przedzierał się Salamonowicz i z jego strzałem w środek bramki również poradził sobie bramkarz.
Dwie minuty później obrońca Tomtexu nierozmyślnie próbował blokować wślizgiem strzał Salamonowicza. Piłka zmierzająca w światło bramki została przez niego dotknięta ręką i zgodnie z najnowszymi wytycznymi PZPN sędzia musiał podyktować rzut karny i pokazać żółty kartonik obrońcy. Pewnym wykonawcą jedenastki został Słowiński, który otworzył wynik przeciwko swoim byłym kolegom. 1:0.
Już po chwili prowadzenie zostało podwojone. Po szybkiej akcji w 19 minucie Salamonowicz pojawił się z lewej strony pola karnego i wycofał piłkę do nadbiegającego środkiem Roberta Majewskiego. Jego silny strzał "fałszem" pod poprzeczkę zatrzepotał w siatce. 2:0.
Kometa nie zwalniała tempa. Najpierw Salamonowicz w pełnej szybkości wychodził z własnej połowy i uderzył obok bramki. Po chwili zostały zablokowane strzały ze środka kolejno Michała i Roberta Majewskich, a dobitka Salamonowicza przeleciała również obok słupka.
W 31 minucie Kometa otrzymała od gości prezent w postaci rzutu wolnego pośredniego tuż zza pola karnego za wulgarne dyskusje obrońcy z sędzią. Michał Majewski po podaniu Słowińskiego strzelił w słupek, a dobijający Gawęda był na dużym spalonym.
Najgroźniejszą sytuację zgotował gościom Paweł Kwiatkowski w 34 minucie. Jego strata w środku boiska zapoczątkowała kontrę Tomtexu, którzy przedarli się w pobliże bramki. Strzał z 12-13 metrów na szczęście przeleciał tuż obok słupka bramki Komety.
Jak można było tego nie strzelić? To pytanie zadawali sobie w 39 minucie wszyscy na stadionie w Krynicznie. Salamonowicz urwał się prawą stroną i płasko dośrodkował wprost pod nogi Roberta Majewskiego. W sobie tylko znany sposób nasz skrzydłowy nie trafił z kilku metrów do bramki. Nie inaczej było w 41 minucie, gdy strzału z ok. 30 metrów próbował Paweł Kwiatkowski, uderzając daleko od sieci. Minutę później prostopadłym podaniem Słowiński próbował uruchomić Roberta Majewskiego, ale bramkarz gości był szybszy. Końcówka pierwszej połowy to dwie szybkie kontry, najpierw Tomtexu (strzał prosto w "koszyk" Artura Kwiatkowskiego) i Komety, którą zakończył rzut rożny. Po krótkim rozegraniu szczęścia próbował Salamonowicz, również wprost w bramkarza. Do przerwy 2:0.
W 47 minucie Michał Majewski uderzył groźnie tuż zza pola karnego, bramkarz odbił piłkę, ale nikt nie pospieszył z dobitką. Mający mało pracy Artur Kwiatkowski pewnie interweniował siedem minut później, wyłapując piłkę w zamieszaniu i rozpoczynając kontrę. Po niej Paweł Kwiatkowski znalazł się sam na sam z bramkarzem i nie potrafił umieścić piłki w siatce. Około 60 minuty z boiska zszedł poobijany Robert Majewski, którego zmienił Malkiewicz.
Tomtex próbował swoich sił wyłącznie w strzałach z dystansu i po kolejnym z nich w 60 minucie piłka tradycyjnie poleciała obok bramki. W odpowiedzi prawą stroną urwał się Paweł Kwiatkowski i dośrodkował wprost na lewą nogę Słowińskiego. Ten niestety skiksował i zamiast strzału posłał piłkę w niebo. Już po chwili ten duet miał szansę na poprawkę - mocny strzał Słowińskiego odbił przed siebie bramkarz gości, a dobitka Pawła Kwiatkowskiego znowu nie znalazła drogi do bramki - tym razem... pustej. W 66 minucie z dystansu próbował Salamonowicz, także niecelnie.
W 70 minucie ładna wymiana podań Słowińskiego z Michałem Majewskim zakończyła się strzałem, ale golkiper gości znów był na posterunku. Sześć minut później nie miał on już szans. Dośrodkowanie Salamonowicza z rzutu rożnego na bramkę zamienił mocnym strzałem pod poprzeczkę Malkiewicz. 3:0. Dwie minuty później po podaniu Słowińskiego swoich sił znowu próbował Salamonowicz, ale uderzył wprost w bramkarza. W 80 minucie ten sam zawodnik z rzutu wolnego z ok. 20 metrów strzelił tuż obok słupka.
Rywalizacja Malkiewicza o miejsce w składzie z Dymitrowem przyniosła skutek w postaci zdrewnienia nóg tego pierwszego. Bramkarz Tomtexu nie miał problemu ze złapaniem koślawego strzału z lewej nogi w 82 minucie.
Najgroźniejsza dotąd sytuacja Widawy miała miejsce w 86 minucie, gdy jeden z jej zawodników uderzył w słupek bramki Komety. Gospodarze w odpowiedzi dobili gości jeszcze jedną bramką. Niezawodny Salamonowicz dośrodkował wprost na głowę Pawła Kwiatkowskiego i naszemu skrzydłowemu nie pozostało nic innego, jak umieścić piłkę w siatce.
Moment radości przyniósł gościom rzut karny, który otrzymali i pewnie egzekwowali w doliczonym czasie gry. 4:1. Po rozpoczęciu od środka ostatnim akcentem meczu był natomiast strzał wykonany przez Salamonowicza ze środka boiska - w poprzeczkę bramki Tomtexu. Tym zagraniem nasz napastnik udokumentował swój znakomity występ, prowadzący do umiarkowanie okazałego zwycięstwa. Końcowy wynik meczu: 4:1.
Kometa: Kwiatkowski A. - Hagiel, Klin, Gawęda, Łokciewicz - Kwiatkowski P., Słowiński, Drogosz, Majewski M., Majewski R. (60'? Malkiewicz) - Salamonowicz.
Bramki dla Komety: Słowiński 16' k. (po akcji Salamonowicza), Majewski R. 19' (z podania Salamonowicza), Malkiewicz 76' (z podania Salamonowicza), Kwiatkowski P. 87' (z podania Salamonowicza).
Żółte kartki: brak.
Rezerwowi niewykorzystani: Zapałowicz, Mikowski. Obecny na meczu również: Kurowski z synkiem.
|